intruz_stephenie_meyer

Stephenie Meyer zyskała sławę dzięki serii Zmierzch, którą podbiła serca milionów czytelników, a jednocześnie została uznana, za jednego z najgorszych współczesnych autorów, właśnie za sprawą tejże serii. W roku wydania ostatniej części sagi, autorka zaszczyciła nas kolejną książką dla młodzieży pt „Intruz”, która pięć lat później doczekała się ekranizacji. Sceptycznie podchodziłem do tworu spod pióra tej Pani, bowiem wiedziałem, że mogą bardzo się zawieść. Jednakże czy moje przewidzenia się spełniły?


Powieść bardzo szybko wprowadza czytelnika w świat, gdzie dowiadujemy się, że został on opanowany przez przybyszy z innej planety. „Intruzi”, zajmują ciało ludzkie, kontrolując je i pozbawiając świadomości. Główną bohaterką jest Melanie, która podczas próby ucieczki przed pojmaniem ze strony obcej cywilizacji, widząc, że nie ma szans, postanawia zabić się. Budzi się jednak w szpitalu, ale… jej ciało nie jest już jej. Zamieszkała w niej Wagabunda – dusza, która przejęła nad nią kontrolę. Melanie jednak nie poddała się, toczy wewnętrzną walkę o swoje ciało i nie chce odpuścić. Tak zaczyna się pełna emocji historia.


Tematyka książki zaskoczyła mnie swoją oryginalnością. Oczywiście, jest wiele pozycji o przybyszach z kosmosu, ale mimo wszystko Intruz jest powiewem świeżości. Powieść po przeżyciu pierwszych stron, całkowicie mnie pochłonęła. Nie byłem w stanie oderwać się od czytanego tekstu. Opisy odczuć głównych bohaterek są bardzo dobrze przedstawione i w trakcie czytania widać zachodzące w nich zmiany. Nie ma tu pełnych emocji pościgów i strzelanin, ani tajemniczych zagadek, mimo to autorka zaserwowała nam kawał dobrze napisanej powieści o prawdziwych uczuciach. Nie piszę tu jednak o relacji typu wzdychanie Belli do Edwarda, a ciekawych dojrzałych przemyśleniach.


Nie jest to jednak historia idealna. Trochę brakowało mi zwrotów akcji i odrobinę tajemnicy, która wzniosła by powieść na wyższy szczebel, jednakże i bez tego autorka doskonale budowała napięcie. Dialogi czasami są sztuczne, bohaterzy irytujący a podejmowane decyzje nielogiczne. Jednak jako całość, nie ma to większego znaczenia. Są to tylko małe minusy, bez większego wpływu na całokształt. Książka prawi również o kwestii człowieczeństwa. Czy samo ciało czyni z nas ludzi? Czy moralnym byłoby zająć inną planetę, tylko po to aby jej mieszkańcy nie doprowadzili jej do ruiny? Przedstawione w powieści Dusze nie są w końcu krwiożerczymi kreaturami planującymi zakończyć ludzki żywot, a rasą pełną dobroci i współczucia. W tym stwierdzeniu też jest pewne zaprzeczenie moralne, na które odpowiedź można doszukiwać w treści.


Uwielbiam wątki budowania zaufania, a takowy jest tutaj perfekcyjnie przedstawiony. Przez całą powieść doświadczyć można poważnej zmiany większości z bohaterów, i właśnie to między innymi czyni tą historię taką wyjątkową i absolutnie porywającą.


Zbliżając się do końca, zacząłem myśleć czy sam przypadkiem nie słyszę głosów w głowie, jak główna bohaterka, co tylko dowodzi temu, jak pochłonęła i odmóżdżyła mnie (w pozytywnym sensie) ta książka. Z czystym sumieniem polecam ją każdemu czytelnikowi spragnionemu czegoś nowego.


Opinia do przeczytanie również na Lubimyczytać.pl

Moja ocena:
Słowa kluczowe: Intruz, Romans, Recenzja, Książki, Młodzieżowe, Kosmici, Przybysze, 2018
Autor: Luke Blake
Data: 2018-10-22


Komentarze na temat Intruz – Stephenie Meyer. Odmóżdżenie czytelnika?
Gość
2018-10-22 O 18:12:04
:)







Facebook





@ 2018